Kryptonim „Skóra”: wyrok i wątpliwości

Kryptonim Skóra znany jest chyba wszystkim czytelnikom kronik kryminalnych. Kryje się za nim makabryczne zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego pod koniec ubiegłego stulecia.  Katarzyna Z. – bo to o niej mowa – zaginęła w listopadzie 1997 roku. Kilka tygodni później  znaleziono jej zwłoki. Ćwierć wieku później zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie.

W środę, 14 września 2022 roku, Sąd Okręgowy w Krakowie uznał oskarżonego Roberta J. za winnego w głośnej sprawie zabójstwa i oskórowania studentki, do którego doszło w latach 90. i skazał go na dożywotnie więzienie.

– Oskarżony „pozbawił życia Katarzynę Z., po czym dokonał zdjęcia znacznej powierzchni powłok jej ciała” – mówiła sędzia.

Do Roberta J., doprowadziło śledztwo prowadzone m.in. przez policjantów z Archiwum X. Tzw. sprawa „Skóry” była nazywana jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki. Nieprawomocny wyrok zapadł. Pozostały jednak wątpliwości. A w tej sprawie jest ich wiele…

Zaczęło się na Zabłociu

Wszystko zaczęło się ponad 22 lata temu. Trzyosobowa załoga statku rzecznego „Łoś”, o numerze bocznym K-19, po całym dniu pracy na Wiśle powoli zbliżała się do portu rzecznego na krakowskim Zabłociu. Był mroźny wieczór, 6 stycznia 1999 roku. Do brzegu brakowało zaledwie 100 metrów, gdy nagle silnik jednostki zakrztusił się, na chwilę nienaturalnie zwiększył obroty, po czym zgasł i zapadła cisza.

Dla kapitana jednostki było to sporym zaskoczeniem. Próbował kilka razy uruchomić silnik, ale nie przyniosło to efektu. Statek przed kilkoma miesiącami przeszedł planowy przegląd i jak do tej pory nie sprawiał większych kłopotów. Co zatem było przyczyną nagłej i niespodziewanej awarii? Dzięki silnemu nurtowi wody dopłynęli jednak do portu, gdzie zdecydowali, że dopiero za dnia wyjaśnią przyczynę nagłej awarii. Okazało się, że w wał śruby wkręcił się jakiś przedmiot, konsekwencją czego było unieruchomienie silnika. Mechanik, który wrócił na mostek kapitański, był blady jak ściana. – Panie kapitanie, w śrubę wkręcił się kawałek ludzkich zwłok… – wyjaśnił zdenerwowanym głosem.

Kryptonim Skóra – życie przerosło film

Niestety, nie był to makabryczny żart, ani pomyłka. W mechanizm napędowy pchacza „Łoś” K-19 zostały nawinięte elementy ludzkich zwłok – poszarpana tkanka. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach rozkładającego się ciała. O makabrycznym znalezisku kapitanat portu natychmiast powiadomił oficera dyżurnego krakowskiej policji.

Kilkanaście minut później na nabrzeżu stało kilka policyjnych radiowozów i karetka pogotowia. Ze wstępnych oględzin fragmentów ciała wynikało, że jest to skóra z przedniej części korpusu, bez tkanek kostnych z widocznym pępkiem i fragmentami owłosienia łonowego. Przy kawałkach ciała odnaleziono ponadto resztki białego stanika, granatowo-brązowej koszuli, kawałek wełnianego swetra oraz spodnie z drobnego sztruksu w kolorze granatowym.

Szybko ustalono tożsamość denatki. W tym wypadku wystarczyło sprawdzenie listy zaginionych w ostatnim czasie kobiet. Okazało się, że z Wisły wyłowiono zwłoki studentki religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katarzyny Z., co potwierdziły późniejsze badania genetyczne. Jej śmierć ponad wszelką wątpliwość nie była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, bowiem kobieta została brutalnie zamordowana. Zwłoki zostały pozbawione skóry, jej fragmenty były fachowo odcięte i wypreparowane. Policjanci nie mieli wątpliwości, że zabójca zainspirował się głośnym filmem „Milczenie owiec”.

FBI przybywa na pomoc

Zabójstwo krakowskiej studentki to precedens na skalę światową. Do tej pory w literaturze fachowej nie opisano bowiem zbrodni, w wyniku której zabójca oskórował ciało ofiary/. W tym przypadku perfekcyjnie zdjął zewnętrzną powłokę skóry z tułowia. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie w październiku 2000 roku. Jednak cały czas sprawa pod kryptonimem „Skóra” była w kręgu zainteresowania organów ścigania.

Przez kilkanaście lat wytypowano kilku potencjalnych sprawców, ale nigdy nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów. Do sprawy włączyli się biegli z Europy Zachodniej i FBI, jednak sukcesu dalej nie było. Wydawało się, że makabryczne zabójstwo nigdy nie zostanie wyjaśnione.

Cierpliwość jednak popłaca. Doczekaliśmy się przełomu. Jesienią 2017 roku zatrzymano pierwszego podejrzanego, który usłyszał zarzut dokonania zbrodni ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura w ostatniej chwili złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

– Wpłynął on o godzinie 14.30, a 48 godzin od zatrzymania podejrzewanego mijało o godzinie 14.41 – tłumaczyła Beata Górszczyk z Sądu Okręgowego w Krakowie.

W środę 5 października 2017 roku, policjanci z krakowskiego Archiwum X pod nadzorem Prokuratury Krajowej zatrzymali 52-letniego Roberta J. Mężczyznę podejrzewanego o morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. To on w 1998 roku miał pobić i torturować 23-letnią studentkę, a następnie ściągnąć z niej skórę.

Jego proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Akt oskarżenia w tej sprawie, zwanej jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki, ma cztery tomy i liczy ok. 800 stron. Z kolei akta sprawy to niemal 500 tomów.

Kryptonim „Skóra”: oskarżony

Historia rozczłonkowania i oskórowania ciała krakowskiej studentki wstrząsnęła całą Polską. Śledczy zgodnie twierdzili, że była to pierwsza taka zbrodnia w historii polskiej kryminalistyki. Sprawie w mediach nadano kryptonim “Skóra” i porównywano ją do fabuły filmu “Milczenie owiec”. Bohater filmu “Buffalo Bill” zabijał kobiety i zdejmował z nich skórę. 

Mimo wysiłku śledczych sprawę umorzono pod koniec 1999 roku z powodu braku wykrycia sprawcy morderstwa. Dopiero w 2012 roku dzięki ujawnieniu nowych dowodów śledztwo ]wznowiono. Sprawę już kilka lat wcześniej przejęła specjalna komórka policyjna tzw. “Archiwum X”, która bada niewyjaśnione zbrodnie. 

W 2017 roku w efektownej akcji policji, przy kamerach telewizyjnych zatrzymano 52-letniego mieszkańca Krakowa Roberta J. Chory na schizofrenię mężczyzna jest synem krakowskiego poety. Robert J. nie przyznał  się do winy. Zdaniem prokuratury mężczyzna był od początku w gronie podejrzanych, ale dopiero po latach udało się zebrać dowody na jego winę. 

– W mojej ocenie dowody są bardzo mocne – mówił dziennikarzom prokurator prowadzący sprawę Piotr Krupiński. 

Innego zdania był obrońca oskarżonego, adw. Łukasz Chojniak, który argumentował, że wysnute przez prokuraturę wnioski są „niewłaściwe”, a bezpośredniego dowodu na winę jego klienta nie ma.

Kryptonim „Skóra”: proces i wyrok

Proces toczył  się za zamkniętymi drzwiami, ale jak udało się ustalić reporterom programu „Superwizjer TVN” dowody na winę Roberta J. nie są tak oczywiste, jak twierdzi prokuratura. Chodzi głównie o znalezione w mieszkaniu oskarżonego włosy, które według prokuratury należały do zamordowanej Katarzyny. Ustalono to jednak nie na podstawie badania DNA a badania morfologiczno-porównawczego włosa. Zdaniem ekspertów, wynik takiego badania nie może stanowić dowodu w sprawie.

Mimo wątpliwości wyrok zapadł. 14 września Sąd Okręgowy skazał Roberta J. na karę dożywocia.

– Działając z mieszanej motywacji, wynikającej z zaburzeń preferencji seksualnych o typie złożonym, o cechach sadystycznych i fetyszystycznych, z elementami nekrosadyzmu, fetyszyzmu nekrofilnego, zasługującej na szczególne potępienie, pozbawił życia Katarzynę Z., po czym dokonał zdjęcia znacznej powierzchni powłok ciała pokrzywdzonej – mówiła sędzia Beata Marczewska.

Nie wiadomo, na jakiej podstawie zapadł bardzo surowy wyrok. Na wniosek prokuratury proces toczył się za zamknięty drzwiami, a uzasadnienie wyroku również utajniono. O pełną jawność – zarówno procesu, jak i uzasadnienia wyroku – wnioskowali obrońcy Roberta J. Sąd jednak nie przychylił się do ich wniosku. Po odczytaniu krótkiej sentencji wyroku dziennikarze zostali zmuszeni do opuszczenia sali rozpraw.

Kryptonim Skóra: będzie apelacja

Robert J. wysłuchał wyroku ze spokojem. Na sali była również matka zamordowanej studentki, która w tej sprawie była oskarżycielem posiłkowym.

– Dla matki Katarzyny Z. cały ten czas był oczekiwaniem na rozwiązanie sprawy. Teraz mamy moment kary i winy. To element zakończenia pewnego etapu jej życia, w zasadzie całego życia, które koncentrowało się wokół tej kwestii. Ten wyrok pozwoli jej zakończyć pewien istotny etap życia – podkreślał adwokat Jan Znamiec, przedstawiciel matki zamordowanej studentki.

– Dla nas postanowienie sądu oznacza tylko tyle, że wyrok unieważniający zostanie odłożony w czasie. To walka o niewinność tego człowieka. To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca. To zaledwie koniec początku. Już w tym momencie zapowiadam apelację – mówił obrońca Roberta J. adwokat Łukasz Chojniak.

Sąd na jawnej części rozprawy odczytał tylko sentencję wyroku. Ustna część uzasadnienie nie była już jawna, mimo sprzeciwu obrony i samego oskarżonego. – To oznacza, że poznali Państwo tylko jedną wersję wydarzeń, przygotowaną przez organy ścigania – mówił dziennikarzom obrońca Roberta J. po ogłoszeniu wyroku. Postanowienie sądu nie jest prawomocne.

Więcej o tej sprawie pisaliśmy TUTAJ

Źródło: radiozet.pl, interwencja.polsat.pl, eska.pl, radiokrakow.pl

Fot. pixabay.com