Zabił żonę i teściową, potem siebie

Czarna kartka z kalendarza: 27 listopada. 27 listopada 2021 roku, w Szczecinie, rozegrał się rodzinny dramat.  47-letni mężczyzna zabił żonę i swoją teściową. Wszystko to rozegrało się na oczach 11-letniego syna sprawcy podwójnej zbrodni.

Tylko nastolatek był świadkiem dramatu i to na jego podstawie udało się częściowo odtworzyć okoliczności tragedii, do której doszło w dwupiętrowym bloku przy ulicy Romana. Podczas imprezy urodzinowej doszło do awantury.  W pewnym momencie mężczyzna wziął do ręki leżący na stole nóż i zaczął zadawać ciosy kobietom. Starsza z kobiet zginęła na miejscu od ciosu w klatkę piersiową. Młodszą z ciężkimi obrażeniami ciała,  przewieziono do szpitala. Mimo natychmiastowej pomocy lekarzy i przeprowadzonej operacji nie  udało się jej uratować. Ciosy zadane w klatkę piersiową były bardzo głębokie i nikt nie mógł jej pomóc.

Wszystko to obserwował będący w mieszkaniu 11-letni chłopiec. Udało mu się uciec z mieszkania i schronił się u jednego z sąsiadów.

Zabił żonę: wymierzył sobie sprawiedliwość

Jak relacjonowała w rozmowie z reporterem „Super Expressu” mieszkanka bloku, w którym doszło do tragedii, rodzina wcześniej nigdy nie przejawiała skłonności do alkoholu, kłótni, awantur. Tego feralnego wieczora w mieszkaniu odbywała się impreza.

– Obudził mnie przerażający krzyk sąsiadki około godz. 1:45 w nocy. Wstałam bardzo roztrzęsiona. Później słyszałam, jak sąsiadka w łazience krzyczy „Dzwoń na policję, dzwoń na policje, dzwoń na policję!”. Następnie wydarzenia przeniosły się do kuchni, ponieważ słyszałam, jak sąsiad krzyczał do kogoś: „no mów!”. Słyszałam taki charczący głos, agonalny – opisuje.

Sprawca podwójnej zbrodni sam wymierzył sobie sprawiedliwość. Po tym, jak pozbawił życia dwie bliskie sobie osoby zadał sobie tym samym nożem cios prosto w serce. Cios był precyzyjny. Śmiertelny.

Z nigdy nie potwierdzonych informacji wynika, że motywem zbrodni mogła być zazdrość. Czy to dlatego zabił żonę? Tego nigdy już się nie dowiemy!

Fot. pixabay.com